SEN O MONECIE

Dyskusje na wszelkie tematy związane z numizmatyką.

Moderatorzy: meszuzel, wordlord

SEN O MONECIE

Postprzez norbitor » 14 Gru 2012 23:51

Kiedy jeszcze nie było tak zimno i nikt nie myślał o zbliżających się świętach oraz związanych z nimi prezentami, ja postanowiłem
sprawić sobie samemu niezwykły prezent.
Na początku złotej jesieni poprzez platformę aukcyjną sixbid moją uwagę przyciągnęła pewna pozycja.
Chwilę trwało zanim podjąłem decyzję, że będę licytował. Ukłon w stronę Maćka (maciekp) za utwierdzenie, że warto to zrobić.
Po złożeniu przez internet swojego limitu nastąpił długi okres odliczania dni do aukcji i wyczekiwania na wynik licytacji.
Już na kilka dni przed aukcją nie mogłem skupić myśli na czymś innym a dodatkowo w nocy ciągle wyobrażałem sobie, że to mi przypadnie zaszczyt zwycięstwa;)
Kiedy w końcu nadszedł ten dzień, odpowiednia godzina, odczekałem parę godzin i...co chwilę sprawdzałem czy już mam jakiegoś maila, czy pojawiła się lista wynikowa.
Po długim czasie wreszcie jest...lista wynikowa. Serce mocniej zaczyna pikać w trakcie otwierania i oczy rozbiegane szukają odpowiedniej pozycji.
Uff, wygrałem...za chwilę sprawdzam czy na pewno. Przez moment myśl, jaka szkoda, że tuż przed swoim maksymalnym limitem.
Później napływająca radość i jednocześnie niepewność, bo mija dzień i nadal nie ma żadnego potwierdzenia od organizatora aukcji.
Dlatego jeszcze parę razy porównuję listę wynikową, numer lotu monety i mój limit
Kamień z serca spada dopiero po dwóch dniach gdy otrzymuję email z danymi do zapłaty.
Błyskawicznie wykonuję przelew żeby nie okazało się, że wpłata wpłynie po terminie i o zgrozo moja moneta zostanie komuś innemu sprzedana.
Pewne perypetie pojawiły się w banku, bo przelew dwukrotnie odrzucony z powodu błędnego numeru iban, który był podany w ciągu z innym kodem.
Ehh, chwila nerwów ale w końcu przelew poszedł i teraz nastąpiło oczekiwanie na przesyłkę.
Pewnego dnia po powrocie do domu, w skrzynce znalazłem awizo...idę na pocztę, prawie biegnę a tam tylko list z urzędu pocztowego żeby zgłosić się w celu wyjaśnienia,
co to za przesyłka i ujścić odpowiednie opłaty. Jadę w odpowiednie miejsce, formalności i...odbiór nastąpi dopiero jutro.
Kolejny dzień w stresie i oczekiwaniu. Do tego doszło już wcześniej małe rozczarowanie, bo waga listu wskazywała, że znajduje się w nim tylko moneta.
Po cichu liczyłem, że profesjonalny dom aukcyjny dołączy np. katalog;)
Kolejnego dnia z uśmiechem na ustach wchodzę do urzędu a tam...od okienka do okienka, nie ma jeszcze dokumentów, wreszcie stoję w kasie i płacę 8% vatu.
Dostaję karteczkę do magazynu a tam opłata 3,50 zł za ? Chyba za obecność;)))
Z wielką radością po wielu dniach chwytam kopertę. Trzeba przyznać, że moneta została fachowo zapakowana.
Powoli otwieram i oprócz potwierdzenia zakupu jest...mój wyśniony ort :-) moneta w folii z malutkim certyfikatem.
Wychodzę i na dworzu w blasku słońca dokonuję pierwszych oględzin mojego najnowszego skarbu.
Po powrocie w zacisze domowe, usiadłem wygodnie w fotelu i drżącymi dłońmi dotykałem wygraną i wymarzoną monetę,
moje oczy zaczęły błyszczeć jakby patrzyły na największy skarb.

Mimo, że moneta jest ledwie w trzecim stanie to bije od niej królewski blask,
zachwycają czcigodne rysy majestatu Króla a nad tym korona.
Nie jakaś zwykła korona ale Korona Królestwa, które na owe czasy było jednym z najznamitniejszych państw w Starym Świecie.
I te wspaniałe litery układające się jak pieczęć chwały i wielkości, potwierdzające ową prawdę.

Sigis 3.D.G.REX.POL.M.D.L.R.PR
Zygmunt III z Bożej Łaski Król Polski, Wielki Książę Litwy, Rusi, Prus.

Jakże to dumnie brzmi.

Nawet nie wiem kiedy oczy opadają i wyobraźnia podsuwa odległe wydarzenia, które na stałe zapisały się złotymi głoskami w naszej historii.
Oto port się ukazuje, gdzie gwar i ruch wielki cały czas towarzyszy handlowi.
Kupcy wielu narodowości, wojacy i mieszczanie poruszają się po rynku. Stuk srebra w sakiewkach i w gospodach.

Chwytam swoją monetę i kręcąc bączka wchłaniam jej dźwięk z zachwytem.
Srebro mimo 400 lat wydaje odgłos równie szlachetny jak okres, z którego pochodzi.
I powoli jakby melodia historii kołysała mnie do snu.

Myśli płyną w dal i już przede mną poprzez las ukazuje się jakieś pole, polana zajmowana przez wojska nieprzyjaciela.
Wtem nieprawdopodobny świst oznajmia atak Husarii, której szarże odbywały się na przemian przez luki w rozebranym częściowo płocie.

"To jedno przypomnę do uwierzenia niepodobne, że drugim rotom trafiało się razów ośm albo dziesięć przyjść do sprawy i potykać się z nieprzyjacielem (...)
bo już po częstym do sprawy przychodzeniu i potykaniu się z nieprzyjacielem, jak znowu i rynsztunku nam ubywało, i siły ustawały(...)
konie też już na poły zemdlone mając, bo od świtania dnia letniego aż po obiad godzin pięć pewną z nimi bez przestanku czyniąc (bitwę),
już i siłę z ochotą zegnali, nad naturę ludzką czyniąc."

Husaria Duma Polski głównie przyczyniła się do zwycięstwa pod Kłuszynem dnia 4 lipca roku 1610.

A pod wieczór w obozie żołnierzy brzęczały monety, którymi wojacy płacili za kwarty piwa.
Całkiem możliwe, że mój ort tam rozpoczął swoją podróż do mnie. Co prawda żywot swój zaczął w ciemnym kącie mennicy gdańskiej.
Gdzie przy migoczących płomieniach ze świec wyrabiane były wszelakie monety na owe czasy na najnowszej machinie, która bardzo usprawniła pracę
ale również spowodowała, że monety były tak dobrze wybite. Ileż to rąk brało udział w samej produkcji a niezliczona ilość właścicieli miała mój skarb
prze te długie 400 lecie.

Jednak zanim zastanowiłem się nad tym już inne obrazy podsuwa wyobraźnia i widzę mury jakieś, to Kreml się jawi a nad nim Sztandar Polski.
I tutaj moneta moja również mogła się pojawić...
A dalej me myśli chwytają widok niezwykły.
Sala wielka i pełno postaci szlachetnych w tym i Król siedzący na tronie a przed nim na kolanach w pełnym ukłonie pokory i poddaństwa ...

Car Wasyl IV schylił się nisko polskiemu Królowi, prawą dłonią dotknął podłogi i pocałował środek swojej dłoni. Następnie car Wasyl IV złożył przysięgę polskiemu Królowi, ukorzył się, uznał się za pokonanego, przysiągł
posłuszeństwo i zapewnił, że Rosja już nigdy więcej
na Polskę nie napadnie. Król Polski podał klęczącemu przed nim carowi dłoń do ucałowania. Z kolei wielki kniaź Dymitr, dowódca pokonanej armii rosyjskiej, upadł na twarz, uderzył czołem i złożył taką samą przysięgę. Wielki Kniaź Iwan upadł na twarz i po trzykroć uderzył czołem o posadzkę, płacząc. W trakcie ceremonii na podłodze leżały zdobyte na Kremlu rosyjskie sztandary, w tym carski z czarnym dwugłowym orłem.
Po tej wielkiej ceremonii stuk srebrników było słychać też w gospodach.
Patrzę na obraz Matejki i może, któraś z postaci na nim miała sakiewkę a w niej mojego orta.


I tak dalej myślę, wyobrażam sobie, wszak płacić trza było i za jadło i napitek czy też nocleg.
A czasy to były pełne walk, zdrad, bitew i podniosłych chwil.

Dlatego to jest najważniejszy skarb zawarty w monecie a zwie się...przeszłość i historia. Dzieje nasze.
Nie liczy się czy moneta jest błyszcząca czy wytarta, bo najważniejsze to zawarte w nich przeżycia naszych przodków.
I ten oto niepoliczalny skarb się w niej chowa. Trzeba tylko o tym pamiętać gdy przyjdzie nam dotknąć starej monety.

Naprawdę mając monetę warto zastanowić się gdzie ona mogła być, jakie czasy jej towarzyszyły.


Jeśli ktoś ma swoje przemyślenia na temat monet to zapraszam do pisania.
Niech każdy znajdzie sposób na chwalenie swojej monety.
Mój post miał na celu niejako reklamę starych monet :-)
Może dzięki temu chociaż jedna osoba zechce kupić jakąś monetę z historią...
Awatar użytkownika
norbitor
 
Posty: 1573
Rejestracja: 19 Maj 2009 14:28

Postprzez torontokuba » 15 Gru 2012 02:08

Za ten piekielnie długi post obwiniam użytkownika maciekp. Swoją drogą, trzeba było mu odebrać tą chińsko-australijską lustrzankę, dodając ten tekst do minionego konkursu. :wink:

Nie będę aż tyle pisał, ale ostatnio sam się zastanawiałem nad ciężarem, dotykiem, dzwiękiem, dobitymi z czasem wzorkami, wykonaniem, powierzchnią, itd.(mało brakowało a bym ugryzł i polizał :wink: ) tych trzech dużych monet...

viewtopic.php?t=20757

Wspominając amerykańskie westerny, szczególnie jak zamawiają w nich whiskey i rzucają czy walą takimi monetami o drewniany blat baru. Przyznam, że troszkę się nimi zachwyciłem i pobawiłem. :oops: Pół dnia chodziłem z nimi w ręku.

Kiedyś podobnie też chodziłem po domu i brzęczałem dwoma używanymi, czyszczonymi półdolarówkami z Kennedy 1964 r., też mają w sobie przyjemny dźwięk srebra.
Trzeba wyleczyć czyszczenie, z pokolenia na pokolenie. - torontokuba

Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim. - George Orwell
Awatar użytkownika
torontokuba
 
Posty: 7816
Rejestracja: 18 Lip 2010 05:57
Miejscowość: Toronto

Postprzez norbitor » 15 Gru 2012 12:19

Tak obrazowo napisałeś, że aż przez chwilę miałem chęć posiadania centów z dzikiego zachodu :wink:
Jednak to nie mój klimat, więc jak z bicza strzelił prysła bańka ochoty na usłyszenie pośród dzwięku tych monet końskich kopyt :wink:

Ciekawe czym płacili Indianie, pewnie raz rzucili samorodki złota a innym razem skórę bobra :lol:

Szczególnie to złoto musiała jak magnes przyciągać wzrok.
Awatar użytkownika
norbitor
 
Posty: 1573
Rejestracja: 19 Maj 2009 14:28

Postprzez torontokuba » 15 Gru 2012 15:12

norbitor napisał:Ciekawe czym płacili Indianie, pewnie raz rzucili samorodki złota a innym razem skórę bobra :lol:


O blat barowy niczym nie rzucali, do salonu mieli wstęp wzbroniony. :wink:
Trzeba wyleczyć czyszczenie, z pokolenia na pokolenie. - torontokuba

Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnię, to na człowieka, potem znów na świnię i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim. - George Orwell
Awatar użytkownika
torontokuba
 
Posty: 7816
Rejestracja: 18 Lip 2010 05:57
Miejscowość: Toronto

Postprzez Saichan » 15 Gru 2012 16:58

Norbitor, jeden z najciekawszych postów, jakie widziałem na forum :)
To ja z innej beczki: dzisiaj kupiłem za 36 zł gn-a, dokładniej Olimpiada Zimowa w Nagano 1998. Tak porównałem sobie zawartość portfela przed i po zakupie. Przed - majestatyczna stówka z Jagiełło :) Po: mniej majestatyczne: pięć dych z Kaziem Wielkim i taka tam dycha z Mieszkiem dla plebsu ;) i obok w woreczku strunowym "jakaś tam błyszcząca dwuzłotówka". Razem - 34 zł mniej. Dla kogoś, kto nie interesuje się numizmatyką, jest to przerażające :D
Pamiętam jak może z 1,5 roku temu kupiłem jakąś dwójkę za dychę, pokazuję potem siostrze i znamienny komentarz:
"Dziesięć złotych na to wydałeś, oszalałeś?!" :lol:
Jeżeli zaczynaliście karierę na forum od prośby o wycenę czy coś w tym stylu, to odgrzebcie sobie swój pierwszy post. Oto mój :lol: viewtopic.php?t=13563&highlight=zw%B3oki[/b]
Awatar użytkownika
Saichan
 
Posty: 879
Rejestracja: 01 Paź 2010 18:14
Miejscowość: Gdańsk

Postprzez Redcclise » 15 Gru 2012 17:21

Redcclise
 
Posty: 2192
Rejestracja: 30 Gru 2009 16:31
Miejscowość: Chrzanów

Postprzez Saichan » 15 Gru 2012 17:23

I tu dodajemy otuchy tym zaczynającym - rok, dwa lata i możecie na swój sposób zbudować królestwo :)
Awatar użytkownika
Saichan
 
Posty: 879
Rejestracja: 01 Paź 2010 18:14
Miejscowość: Gdańsk

Re: SEN O MONECIE

Postprzez mir » 16 Gru 2012 02:07

norbitor napisał:
A pod wieczór w obozie żołnierzy brzęczały monety, którymi wojacy płacili za kwarty piwa.
Całkiem możliwe, że mój ort tam rozpoczął swoją podróż do mnie.

Dokładnie tak... Ja też widzę przede wszystkim w moich "krążkach" historię.
Przepraszam HISTORIĘ.
A może jednak historię? Przez małe "h"???. Historię zwykłych ludzi, którzy obracali w palcach naszymi drogocennymi monetkami. Całe pokolenia ludzi, którzy po prostu starali się przeżyć i przy okazji zapłacić za kwartę piwa czy za bochenek chleba... A my teraz my mamy okazję trzymać w rękach ten sam "przedmiot pożądania"..
mir
 
Posty: 25
Rejestracja: 01 Lis 2012 15:14

Postprzez Saichan » 16 Gru 2012 17:17

A to zależy czy historię czy HISTORIĘ. Taki typowy chłop pańszczyźniany z XVII wieku pewnie nigdy nie miał w rękach orta czy talara (chyba, że mu magnat dał do ręki na parę chwil)
Awatar użytkownika
Saichan
 
Posty: 879
Rejestracja: 01 Paź 2010 18:14
Miejscowość: Gdańsk

Postprzez meszuzel » 17 Gru 2012 13:38

Każdy z nas na historię czy też HISTORIĘ patrzy inaczej. Tekst jaki napisał norbitor mi się czytało bardzo przyjemnie. Aktualnie czytam 1000 lat monety Polskiej T. Kałkowskiego, więc moneta stara jest mi bliższa.
Sokrates "Wiem, że nic nie wiem"

Pozdrawiam
Mariusz
Awatar użytkownika
meszuzel
Moderator
 
Posty: 10140
Rejestracja: 20 Lip 2008 13:49
Miejscowość: Piotrków Tryb.

Postprzez norbitor » 17 Gru 2012 14:17

Myślę, że nawet chłop pańszczyźniany miał w swoich rękach orty;)
Każdy musiał kupować czy płacić podatki i uiszczać inne opłaty :lol:
A trzeba pamiętać, że ceny kształtowały się np. :

1595-1601 - miodu garniec w Lublinie - 4-5 groszy
- piwa garniec w Krakowie - 3 grosze
- gorzałki garniec w Krakowie - 6-9 groszy

Czyli wartość samego orta to nie była jakaś kolosalna kwota na owe czasy.
Dodatkowo jak mnie pamięć nie myli, Gumowski podawał w mennicy gdańskiej, że z zachowanych szczątków dokumentacji wynikało iż w ciągu jednego roku mennica wybijała parę mln. sztuk tych monet!

Jednak nawet jeśli chłop miał orta to gdy mu upadł na klepisko musiał to być słaby dźwięk, nijaki jak jego żywot.
Za to jak dał na tacę, to mogło cudnie brzęczeć srebro rzucone na inne srebrne monety:)
Awatar użytkownika
norbitor
 
Posty: 1573
Rejestracja: 19 Maj 2009 14:28

Postprzez norbitor » 05 Sty 2013 13:00

Początek roku zawsze wywołuje jakieś postanowienia, plany.
Siedząc w fotelu i mając świeżo w pamięci wybuchy petard
zamyśliłem się jak wyglądało nadejście Nowego Roku
kilka wieków wstecz.
Zapewne wyższe stany bawiły się przednie na wszelakich
zabawach w połączeniu z ucztami. Natomiast większość
mieszczuchów odbywała swe hulanki w karczmach,
gospodach i tam też musiało nieźle nieść się echo monet
różnego typu. Rzucane za jadło i picie, płacone za wdzięki
kobiece tworzyły piękną melodię.
Z czasem większość monet zostało przetopionych,
zagubionych a te, co ostały się z wojen mogą mieć w sobie
cząstkę niejednego sylwestra.

Historia, dawnych czasów wspomnień.
Mało kto ma a jeszcze pewnie mniej wie, że monety
niejakiego Henryka Walezego mają w sobie coś niezwykłego.
Otóż patrząc na taki kawałek blaszki trzeba pamiętać, że to świadek :

"Co ciekawe, pod wieloma względami ówczesna Polska
wyprzedzała Francję. Właśnie na Wawelu Walezy po raz pierwszy zobaczył wychodki, z których nieczystości odprowadzano
poza zamkowe mury, i po powrocie do Francji nakazał zbudowanie
takich urządzeń w Luwrze i innych pałacach.
Minęło jednak sporo czasu, zanim francuscy panowie i dworzanie przyzwyczaili się do tej nowinki technicznej, zaprzestając
załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych do kominków i zamkowych sieni.
Tak samo sprawa wyglądała z łaźnią (wanna i kurki z ciepłą i zimną wodą), a także widelcem – tych wynalazków Francuzi również nie znali."

Świadek naszej wyższej kultury w owych czasach ;-)
Awatar użytkownika
norbitor
 
Posty: 1573
Rejestracja: 19 Maj 2009 14:28

Postprzez norbitor » 19 Sty 2013 14:52

Każdy z nas zna to uczucie kiedy coś delikatnie sciska w żołądku, gdy czuje się jakiś niepokój, niepewność wynikające z powodu egzaminów czy też emocje towarzyszące randce.
Podobne doznania towarzyszą mi w tej chwili, bo cały czas trwa aukcja domu stacjonarnego PDA, na której postanowiłem zalicytować kilka monet.

Cały czas myśli krążą wokół moich wyborów.
Czy dałem odpowiednią kwotę czy powinienem starać się o X czy jednak lepiej byłoby dać więcej za Y.
To są nierozerwalne myśli związane z aukcją stacjonarną.
Zawsze zastanawiamy się i do końca pozostanie tajemnicą czy gdybym dał trochę więcej to wygrałbym albo czy nie lepiej było postawić na inne monety.
Poprzednim razem miałem o tyle łatwiej, że moim celem była jedna, konkretna moneta i dodatkowo obstawiłem maksimum swoich możliwości.
Natomiast w aukcji PDA musiałem już wcześniej zdecydować, które czworaki będę licytował i jakie mogę dać oferty.
Oczywiście, szczęściarzami są osoby na miejscu, bo oni mogą jeśli przegrają licytację jednej monety od razu podbić cenę innej;)

Czworaki litewskie...zwane czasem brodaczami.
Monety o nietypowym nominale.
Wygląd, nominał, mała liczba roczników to były powody, które spowodowały, że czworaki kusiły mnie żebym się nimi zainteresował.

Ciekawe czy w tamtych czasach ktoś też jak ja tak pragnął czworaka :D
Awatar użytkownika
norbitor
 
Posty: 1573
Rejestracja: 19 Maj 2009 14:28

Postprzez maciekp » 19 Sty 2013 15:01

Może jeśli przypadkiem nie miał co włożyć do garnka...

A czemu nie licytujesz na żywo? Co prawda nie obyło się bez pewnej usterki, przez co nie jestem pewny, czy wygrałem tego z pozycji 299... Ale generalnie CoreTech daje radę.
maciekp
 
Posty: 4505
Rejestracja: 27 Paź 2008 17:55

Postprzez norbitor » 19 Sty 2013 15:09

Jedno krótkie słowo, mało liter a tyle wyjaśnia...praca;)
Hmm, czyli jesteś na bieżąco...znasz może ceny poszczególnych aukcji czworaków?
Awatar użytkownika
norbitor
 
Posty: 1573
Rejestracja: 19 Maj 2009 14:28

Postprzez maciekp » 19 Sty 2013 15:11

No właśnie niestety nie... System nie jest doskonały - poczytaj, co napisałem w ShoutBoxie... Wyświetla "nowe", chyba o krok wyższe od wygrywającej, ceny szacunkowe tylko tych, które licytowałem - i tylko dla nich. Ten "niepewny" czworak z poz. 299 - 600 zł (chyba wygrałem za 550), trojak ryski Batorego - 220 (tu jestem prawie pewny, że wygrałem za 200).
Prawie na pewno żadna sztuka czworaków nie przekroczyła 2000 zł, chyba dwie albo trzy się zbliżyły (jakieś 1600-1800 zł).
maciekp
 
Posty: 4505
Rejestracja: 27 Paź 2008 17:55

Postprzez norbitor » 19 Sty 2013 15:25

Dlatego nie licytowałem na żywo przez net, bo będąc w pracy nie mogłem mieć pewności, że na pewno cały czas będę mógł zająć się aukcją;)

Przeczytałem i dziękuję za informacje, które wlały w moje wnętrze sporo otuchy:-)
Jednocześnie powiew żalu, bo myślałem, że czworaki o stanach 1- przekroczą barierę dwóch tysięcy i o nie, nie walczyłem.

Gratuluję trojaka Batorego.

Jego postać na monetach jest bardzo ładnie zrobiona a do tego myśląc o Batorym nie tylko dźwięk monet jest słyszalny ale w oddali odczuwa się pogłos....szaroooooberemewerefe :lol:
Awatar użytkownika
norbitor
 
Posty: 1573
Rejestracja: 19 Maj 2009 14:28

Postprzez norbitor » 31 Sty 2013 13:15

Jakis czas temu dotarły czworaki ustrzelone na ostatniej aukcji PDA.
Już wcześniej posiadałem monety o tym dziwnym nominale ale najnowsze wyróżniają się zupełnie innymi przerywnikami na rewersie.
Proste kółeczka zamiast trójlistków.
Patrząc na nie, zastanawiam się skąd taki pomysł u mincerza?
Czyżby ten stempel robił ktoś inny, kto wybrał ułatwienie dla siebie a może miało to coś oznaczać? Kiedyś przyszła mi na myśl taka teoria, że drobne różnice na monecie np. w przypadku ortów kropka a to przy łapie czy też nad łapą wynika z oznaczenia partii...
Tzn. mincerz chciał w ten sposób wiedzieć, kiedy, które monety zostały wybite a może też to był podział, kto je zrobił;) Po wielu wiekach, bez źródeł można tylko gdybać.

Czworaki...monety bite w ciągu ledwie kilku lat. Według Kałkowskiego cieszyły się dużym "wzięciem", stąd podobno chętnie i szybko były wyławiane z obiegu i wywożone nawet za granicę. Potocznie zwane brodaczami od długiej brody króla, który przede wszystkim zasłynął liczbą żon, domniemanych kochanek oraz co najważniejsze
to przed nim....

19 lipca 1569 złożył mu w Lublinie hołd lenny książę pruski Albrecht Fryderyk Hohenzollern.

Za jego panowania 1 lipca 1569 w Lublinie zawarta została unia, która połączyła ostatecznie
Koronę Królestwa Polskiego i Wielkie Księstwo Litewskie w jedno państwo – Rzeczpospolitą Obojga Narodów
ze wspólnym królem, sejmem, pieniądzem i polityką zagraniczną. Odrębne pozostały prawa, wojsko, skarb i urzędy.

I mając w dłoni czworaki można poczuć dumę z tych wydarzeń:-)
Awatar użytkownika
norbitor
 
Posty: 1573
Rejestracja: 19 Maj 2009 14:28

Postprzez norbitor » 12 Lut 2013 11:12

Przeglądając ofertę zagranicznych aukcji natrafiłem na pozycję, na której
były wystawione trzy czworaki z 1565, 1566, 1568. Każdy w stanie 3.
Co najbardziej zadziwiające to brak zdjęć ale ze wzgledu na relatywnie niską cenę startową 120 euro, pomyślałem, że warto zaryzykować.
Zarejestrowałem się na portalu, złożyłem ofertę i zostało tylko czekać na wynik aukcji.
Trochę żałowałem, bo w tym samym czasie w innej aukcji były monety z powstania listopadowego.
Zawsze chciałem mieć monetę związaną z tym wydarzeniem ale kolejny raz musiałem zrezygnować z marzeń. Jak się okazało ceny zakończonych aukcji były dość przyjemne.

Wracając do czworaków...lot trzech monet z każdym dniem co raz bardziej zaprzątał moje myśli.
Oczekiwanie, ten dreszcz emocji, nadziei i zarazem wątpliwości...
Tylko pomyślcie 1565, 1566, 1568 każdy czworak inny, podobne a tak różne wizerunki.
1565 może być pospolity ale i rzadki. Tak samo 1566, chociaż i tu zdarzają się warianty mniej dostępne.
A 1568 to już skrajność wielka od zwykłych przez rzadsze do niespotykanych z odmiennymi oznaczeniami...

Aukcja...

Przesyłka...

Niewiadoma...

Za chwilę ukazują się monety i serce o mało nie wyskakuje aż oczy muszę przetrzeć widząc coś nieprawdopodobnego. Niemy krzyk wyrywa się z mojego wnętrza mieszając się z zachwytem.
Moneta z 1568 jest zupełnie innej odmiany. Taka odmiana występująca tylko w tym jednym roczniku a do tego jest skrajnie rzadka.
Wygląd króla na tym czworaku to praktycznie arcydzieło.
Z wrażenia braknie mi tchu...

Image

Coś mruczę pod nosem, wyciągam dłoń żeby chwycić czworaka i...
budzę się. Rozglądam się zaskoczony i dopiero po chwili dociera do mnie, że tak bardzo myśląc o aukcji w nocy przyśniło mi się :lol:

PS. Aukcji nie wygrałem, dlatego nie wiem jakie to były czworaki.
Kto wie, może faktycznie wśród tych monet znalazła się jakaś rzadka odmiana;)[/img]
Awatar użytkownika
norbitor
 
Posty: 1573
Rejestracja: 19 Maj 2009 14:28

Postprzez meszuzel » 12 Lut 2013 12:42

Sen godny pozazdroszczenia. Ale rano ... no cóż.
Kto wie, może to jakiś proroczy. Bądź czujny ;)
Sokrates "Wiem, że nic nie wiem"

Pozdrawiam
Mariusz
Awatar użytkownika
meszuzel
Moderator
 
Posty: 10140
Rejestracja: 20 Lip 2008 13:49
Miejscowość: Piotrków Tryb.

Postprzez maciekp » 12 Lut 2013 12:57

Niesamowity typ rysunkowy. Czy był kiedykolwiek na jakiejś aukcji? W archiwum WCN brak.
maciekp
 
Posty: 4505
Rejestracja: 27 Paź 2008 17:55

Postprzez norbitor » 12 Lut 2013 13:22

To jest zdjęcie z katalogu aukcyjnego GGN28 poz. 104
Cena startowa wynosiła tylko 950 zł.
Cena końcowa...20500 ;)

To było w 2003 czyli prawie 10 lat temu, więc gdyby teraz ten czworak pojawił się na aukcji to pewnie cena zaczynałaby się od 50 tys.

Sam byłem mocno zaskoczony widokiem tego czworaka, bo zdecydowanie ładniej wygląda niż na rysunkach prezentowanych w opisach katalogowych.
Awatar użytkownika
norbitor
 
Posty: 1573
Rejestracja: 19 Maj 2009 14:28

Postprzez maciekp » 12 Lut 2013 13:26

Graficznie to "poziom talarowy"... Szkoda, że taka skromna emisja...
maciekp
 
Posty: 4505
Rejestracja: 27 Paź 2008 17:55

Postprzez norbitor » 24 Lut 2013 15:25

Rewelacyjny wygląd.

Szkoda, że tak mało jest wystaw na wzór Czar srebra i magia złota.
Może gdyby muzea więcej przejawiały inicjatywy i dały ogłoszenie, że wypożyczą monety na wystawę to jestem przekonany, że spora ilość kolekcjonerów odpowiedziałaby.

Można sobie wyobrazić jakie rzadkie, niespotykane i jednocześnie też w wyjątkowych stanach monety pojawiłyby się w jednym miejscu.
Do tego jaka to byłaby skarbnica wiedzy dla pasjonatów :-)

Wystawa czworaków...ehh można pomarzyć.
Awatar użytkownika
norbitor
 
Posty: 1573
Rejestracja: 19 Maj 2009 14:28

Postprzez norbitor » 07 Mar 2013 11:49

W trakcie przeglądania tematów (bo dokładnie nie czytam gorących dyskusji) o nowościach made in NBP przypomniały mi się newsy medialne sprzed lat. Jak żywe stanęły obrazki będące tematem dnia w większości programów informacyjnych.

Tak to wyglądało dawniej :

http://d.webgenerator24.pl/k/r//i3/tu/e ... 16.600.jpg

Tak to działa obecnie :

http://bi.gazeta.pl/im/6/7442/z7442166Q.jpg

W ten sposób było to przekazywane do wiadomości ogółu społeczeństwa:

http://www.tvn24.pl/biznes-gospodarka,6 ... 46353.html

Dlaczego o tym wspominam?
Z prostego powodu. Kiedy gdzieś na imprezie czy w pracy spojrzy się myślami wstecz to każdy dzieli się wspomnieniami o śmiesznych sytuacjach z wypraw zakupowych za granicę, o emocjach związanych z giełdą komputerową itp. sprawach;-)
Odtwarzacz video...szczyt marzeń, gry na kasetach do spectrum, ciuchy z Turcji itd.
Dla młodego pokolenia to śmiech na sali i pewnie nie mniejsza abstrakcja jak cały komunizm ale dla wielu osób łezka na wspomnienie radości, emocji związanych z tymi rzeczami.
Pewnie niejeden z Was ma takie wspomnienia i czasem o nich rozmawia.
Pogaduchy o czymś, co minęło, co już nie jest nic warte ale czasami wraca się do tych rzeczy.

Natomiast zauważcie i to mnie zastanawia, jak wiele jest osób, które są zachwycone produktami NBP pod nazwą "monety kolekcjonerskie" i żyją tym na co dzień, prowadzą coraz to nowsze dyskusje ale....

Ale...nigdy nie dzielą się wspomnieniami.
Nie rozmawiają z nostalgią, ach ta moneta to była warta, nie podzielą się refleksją jak ją zdobyli, a na pewno znalazłaby się niejedna osoba z tych gigantycznych kolejek pod NBP.

O czym to świadczy?
Tylko o jednym. Dla nich wartość monety, przeszłość, pasja jest nic niewarta. Liczy się tylko...zysk.

Czyli srebrne monety kolekcjonerskie sprowadzają się tylko do jednego.
Jaki będzie wzrost, za ile sprzedam.
Naprawdę więcej widzę opowieści, radości, pasji w trakcie sporadycznych rozmów o starych adidasach, cudem kupionych po znajomości niż w tysiącach postów zapaleńców NBP.

To jest chyba podstawowa różnica między starymi monetami a współczesnymi srebrami kolekcjonerskimi, że dawne numizmaty dają właścicielowi możliwość obcowania z przeszłością, bliskość historii, wywołują pasję poznawania, uczą patrzeć i dostrzegać, powodują chęć szukania czyli mnóstwo emocji a nowe?
Jak widać na przykładzie postów, dyskusji osób mających kontakt z monetami kolekcjonerskimi wszystko sprowadza się do prostego...
kupić....zysk, ile....sprzedać.

Swoim wpisem nie chciałem obrazić żadnej osoby zbierającej sreberka ale chcę żeby spojrzeli trochę w inny sposób na swoje "skraby" i może nawet ktoś podzieli się jakąś anegdotą z kolejki pod NBP :D
Awatar użytkownika
norbitor
 
Posty: 1573
Rejestracja: 19 Maj 2009 14:28

Postprzez Saichan » 07 Mar 2013 22:09

Wiesz, może nie każdy po prostu ma jakąś spektakularną historię związaną z kupnem monety :) Ja na przykład nigdy nie przychodziłem o 20 pod bank z termosem i czekałem do 8 aż otworzą, jak to niektórzy robili podczas emisji monet euro. Kolekcjonowanie można porównać do rozwoju jakiegoś państwa - powoli, powoli coraz wyżej. Oczywiście z rozwojem państwa nie jest tak prosto, bo różne bitwy, wojny, ale jakie mają być wojny w kolekcjonowaniu monet? :) Nawalanie się pod NBP z wpychającym się do kolejki gościem. Cóż, to nie brzmi spektakularnie ;).
Awatar użytkownika
Saichan
 
Posty: 879
Rejestracja: 01 Paź 2010 18:14
Miejscowość: Gdańsk

Postprzez norbitor » 27 Cze 2013 22:16

Pewna dyskusja toczona na forum wywołała we mnie ponowną chęć napisania kilku słów w kontekście różnic między monetami historycznymi a srebrami kolekcjonerskimi.

Nie potępiam osób, które poświęcają swój czas, pieniądze na zbieranie takich produktów. To ich wola, w pewnym sensie hobby.
Jedynie cały czas oczekuję, szukam wyjaśnienia, co im dają takie monety poza adrenaliną w trakcie zakupy, chwilowym zachwytem na błyskiem i doskonałością wybicia.
Tak, pamiętam, że wizerunek na monecie może pobudzić chęć zwiedzenia przedstawionego budynku. Pewnie innym razem ktoś zaciekawiony widokiem jakiegoś zwierzaka, zerknie do internetu żeby przeczytać o nim.
Ba, na pewno spore grono wielbicieli takich sreberek z mozołem szukało gdzie leży Niue itd.

Brawo. Zawsze uważałem, że każdy impuls do poznawania jest cenny.
Piszę to bez sarkazmu. Po prostu przedstawiam fakty.
Teraz trzeba zastanowić się, co dalej?

Hmm, może powinienem raczej skupić się na pokazaniu, opisania co dają, co mogą zaoferować stare monety?
Wcześniej już wspominałem, że dają dotyk dziejów, że posiadają duszę, że powodują chęć zgłębiania, poznawania.

Co jeszcze mogę dopisać?
Zastanawiam się, podczas gdy niewielki zbiór leży sobie w szufladzie.
:)
Wiem, że zabrzmi to górnolotnie, że może wywołać śmiech ale prawda jest taka, że na końcu drogi osby wędującej przez świat monet historycznych znajduje się...tytuł.
Tytuł znawcy, uznanie.

Abstrakcja? W pewnym sensie tak, bo mało kto dojdzie do takich zaszczytów ale po drodze są miejsca równie wielce znaczące jak artykuł, katalog.
Co mam na myśli?
Chodzi mi o to, że przed każdą osobą pasjonującą się dawnymi monetami istnieje pole do zagospodarowania.
Wiele monet zwyczajnie jest nie do końca opisanych, rozpoznnanych.
Wystarczy wybrać swój krąg zainteresowań, poświęcić wiele czasu na porównania, spisywać wszystko a kiedyś oprócz zdobytej wiedzy otworzy się przed nami możliwość napisania czegoś odnośnie danych monet.

Oczywiście nie jest to żadna konieczność ale chcę pokazać jedną z możliwości jakie wynikają ze zbierania monet historycznych.;)
Awatar użytkownika
norbitor
 
Posty: 1573
Rejestracja: 19 Maj 2009 14:28

Następna

Wróć do Ogólne dyskusje o monetach

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość